Bo ja wiem, że takie jest dziekanatu zadanie, żeby wprowadzać studenta w błąd i nie ogarniać niczego i nie być w stanie poinformować kogokolwiek na jakikolwiek temat, ale to chyba powinno mieć swoje granice? Chociaż może to nie powinno dziwić, skoro dziekana w jego gabinecie nie było mi dane spotkać, tak jak żadnej z uczelnianych Grubych Ryb... Najbardziej nie lubię umawiać się z baranami!