piątek, 14 września 2012
Z dziekanatem przygody!
Bo ja wiem, że takie jest dziekanatu zadanie, żeby wprowadzać studenta w błąd i nie ogarniać niczego i nie być w stanie poinformować kogokolwiek na jakikolwiek temat, ale to chyba powinno mieć swoje granice? Chociaż może to nie powinno dziwić, skoro dziekana w jego gabinecie nie było mi dane spotkać, tak jak żadnej z uczelnianych Grubych Ryb... Najbardziej nie lubię umawiać się z baranami!
środa, 29 sierpnia 2012
och!
Trochę głupio tak porzucać bloga na tak długi czas... Hańba. Ale prowadzenie każdego kolejnego pamiętnika wychodziło mi tak samo, a jak wiadomo nie nauczysz starego psa nowych sztuczek. A czy coś mnie wkurwia? Oj wkurwia.
Na ten przykład: wróciłam dziś do domu o 6.30 rano i nie byłam ani wyspana ani świeżutka i tryskająca energią, ale musiałam czekać przez półtorej godziny na spóźniających się ogrodników. Kiedy jesteś na nogach przez 25 godzin [na jakieś 15 minut zawiesiłam się licząc, to już chyba świadczy samo za się?] to nie jest nic fajnego. Mam wrażenie, że ta grupa zawodowa ma opory przed przyjmowaniem osobników choćby znikomo punktualnych [szczególnie kiedy ja chcę spać].
Po drugie: odważyłam się wreszcie nowym samochodem jeździć po mieście. Przejechałam łącznie jakieś 1,5 kilometra i naprawdę potrzebuję jeszcze nabrać wprawy, ale niech ktoś mi powie jak mam to do nędzy zrobić kiedy jadąc nie słyszę własnych myśli bo trąbi się na mnie ze wszystkich stron? Ja rozumiem, że komuś może się spieszyć, ale po to jestem od góry do dołu poobklejana jebanymi zielonymi listkami, żeby dać wszystkim do zrozumienia, że JAK NIE UMIEM TO NIE RUSZĘ [caps lock rage!]. Hop do przodu jebani.
hej hej!
J.
Na ten przykład: wróciłam dziś do domu o 6.30 rano i nie byłam ani wyspana ani świeżutka i tryskająca energią, ale musiałam czekać przez półtorej godziny na spóźniających się ogrodników. Kiedy jesteś na nogach przez 25 godzin [na jakieś 15 minut zawiesiłam się licząc, to już chyba świadczy samo za się?] to nie jest nic fajnego. Mam wrażenie, że ta grupa zawodowa ma opory przed przyjmowaniem osobników choćby znikomo punktualnych [szczególnie kiedy ja chcę spać].
Po drugie: odważyłam się wreszcie nowym samochodem jeździć po mieście. Przejechałam łącznie jakieś 1,5 kilometra i naprawdę potrzebuję jeszcze nabrać wprawy, ale niech ktoś mi powie jak mam to do nędzy zrobić kiedy jadąc nie słyszę własnych myśli bo trąbi się na mnie ze wszystkich stron? Ja rozumiem, że komuś może się spieszyć, ale po to jestem od góry do dołu poobklejana jebanymi zielonymi listkami, żeby dać wszystkim do zrozumienia, że JAK NIE UMIEM TO NIE RUSZĘ [caps lock rage!]. Hop do przodu jebani.
hej hej!
J.
sobota, 11 sierpnia 2012
wszystko co dobre
Wkurwia mnie, że świetne wyjazdy szybko się kończą i zostawiają niedosyt. Można się potem spotkać z tymi samymi ludźmi, ale to nigdy nie jest to samo. Dlaczego nie można tak dobrze się bawić bez opuszczenia miejsca zamieszkania? Ja bardzo lubię miasto, w którym mieszkam, swoją rodzinę i całą resztę znajomych, z którymi nie miałam przyjemności podczas ostatniego wyjazdu. Jednak żeby naprawde dobrze się bawić muszę zostawić to wszystko w tyle, bo nie jestem w stanie naprawdę wypocząć i robić straszliwie kretyńskich rzeczy w Warszawie. Wkurwia mnie to strasznie, bo wiem, że mam jeszcze dziesiątki wyjazdów przed sobą, a jadnak i tak mi teraz smutno.
niepocieszona b.b.
sobota, 21 lipca 2012
Latem
Nie wiem czy zasluguje to na miano "wkurwia mnie", ale naprawde nie znosze rozmawiac z kims kto ma na nosie okulary sloneczne. Oczy sa do kurwy nedzy zwierciadlem duszy, jak mam sie domyslic o co komus chodzi jesli ich nie widze?
środa, 18 lipca 2012
Swiezutkie prawo jazdy
Po pierwsze: pani ze studia fotograficznego tak wyphotoshopowala moje zdjecie ze wygladam jak 30-latka z bardzo zlym gustem w kwestii makijazu (ale za to z koscmi policzkowymi)
Po drugie: jakkolwiek bezczelnie by to nie brzmialo, moj nowy samochod z jakiegos powodu jebie karma dla psow
Po trzecie: druga w zyciu jazda bez instruktora (bedaca jednoczesnie druga jazda z ojcem) okazala sie taka trauma jak pierwsza.
Tyle, kurwa, stresu.
Po drugie: jakkolwiek bezczelnie by to nie brzmialo, moj nowy samochod z jakiegos powodu jebie karma dla psow
Po trzecie: druga w zyciu jazda bez instruktora (bedaca jednoczesnie druga jazda z ojcem) okazala sie taka trauma jak pierwsza.
Tyle, kurwa, stresu.
wtorek, 17 lipca 2012
asp
wkurwia mnie autoprezentacja, czyli ze masz 20 minut na udowodnienie, ze nie jestes idiota przed 10osobowa komisja. ale i tak sie dostalam na ASP!!!!!!!
sobota, 7 lipca 2012
czwartek, 7 czerwca 2012
motory!
Mało jest rzeczy na świecie (poza nietolernacją, wojnami, głodem i tak dalej), które wkurwiają mnie równie bardzo jak MOTORY. Dla mnie motor to zło wcielone.
Sytucja jest następująca. Siedzę na murku przy wyjściu z metra Politechnika, słuchawki na uszach, gram w grę, czekam B. i na jeszcze jedną psiapsiułeczkę. A tu nagle JAK MNIE NIE PIERDOLNIE w uszy.
Ten sam dzień. Siedzimy sobie w Green Coffe i na litość boską. Nie domyślicie się. Znów motór.
POWYTRZELIWYWYWAĆ ICH WSZYSTKICH. Albo chociaż koła podwędzić.
Sytucja jest następująca. Siedzę na murku przy wyjściu z metra Politechnika, słuchawki na uszach, gram w grę, czekam B. i na jeszcze jedną psiapsiułeczkę. A tu nagle JAK MNIE NIE PIERDOLNIE w uszy.
Ten sam dzień. Siedzimy sobie w Green Coffe i na litość boską. Nie domyślicie się. Znów motór.
POWYTRZELIWYWYWAĆ ICH WSZYSTKICH. Albo chociaż koła podwędzić.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
środa, 30 maja 2012
i jeszcze jedno
na małych uliczkach tez powinny być kosze, bo wkurwia mnie chodzenie 15 minut z ogryzkiem w ręku.
b.b.
b.b.
papieros
dawno mnie nie bylo - to punkt pierwszy.
A co mnie dziś wkurwia? otóż głupota ludzka. Od małego tata powtarza mi, ze ludzie są głupi, ale jakoś nie moge przywyknąć. stoję sobie jak zawsze rano na przystanku tramwajowym na wysepce i palę parierosa. papireos się kończy i muszę wyrzucic kiepa. Gdzie stoi jedyny na wysepce kosz? Przy samej budce przystanku! I oto mój dylemat: Jako pożądny obywatel i młośniczka swojej dzielnicy nie wywalę na ziemię, bo bym naśmiecila. jednocześnie, idąc do kosza z papierosem złamię prawo, bo nasmrodzę biernym palaczom. Dlaczego koszy nikt nie przestawił poza granice przystanku po zmanie przepisów? Nie jest to chyba specjalnie duże obciążenie dla budżetu miasta. A jak już jesteśmy przy przepisach, to stojąc na wysepce, skąd mam niby wiedzieć gdzie przystanek się kończy a gdzie zaczyna? Żółta linia wzdłuż krawędzi jest namalowana na calej dlugości, a przecież tuz obok jest przejście dla pieszych i to wcale nie ustawowe 10 metrów od przystanku. to co, idąc przejściem dla pieszych z papierosem łamię prawo? A w ogóle to skąd mam wiedzieć od jakiego punktu liczyć te chlerne 10 metrów? Kiedyś rozmawiałam z J, że fajnie by było, gdyby ktoś na chodnikach namalowal linie wyznaczające gdzie już można palić. Dlaczego nikt jeszcze na to nie wpadł tam na górze? a może już wpadli, tylko łatają dziury budżetowe mandatami za palenie gdziem nie wolno.
b.b.
A co mnie dziś wkurwia? otóż głupota ludzka. Od małego tata powtarza mi, ze ludzie są głupi, ale jakoś nie moge przywyknąć. stoję sobie jak zawsze rano na przystanku tramwajowym na wysepce i palę parierosa. papireos się kończy i muszę wyrzucic kiepa. Gdzie stoi jedyny na wysepce kosz? Przy samej budce przystanku! I oto mój dylemat: Jako pożądny obywatel i młośniczka swojej dzielnicy nie wywalę na ziemię, bo bym naśmiecila. jednocześnie, idąc do kosza z papierosem złamię prawo, bo nasmrodzę biernym palaczom. Dlaczego koszy nikt nie przestawił poza granice przystanku po zmanie przepisów? Nie jest to chyba specjalnie duże obciążenie dla budżetu miasta. A jak już jesteśmy przy przepisach, to stojąc na wysepce, skąd mam niby wiedzieć gdzie przystanek się kończy a gdzie zaczyna? Żółta linia wzdłuż krawędzi jest namalowana na calej dlugości, a przecież tuz obok jest przejście dla pieszych i to wcale nie ustawowe 10 metrów od przystanku. to co, idąc przejściem dla pieszych z papierosem łamię prawo? A w ogóle to skąd mam wiedzieć od jakiego punktu liczyć te chlerne 10 metrów? Kiedyś rozmawiałam z J, że fajnie by było, gdyby ktoś na chodnikach namalowal linie wyznaczające gdzie już można palić. Dlaczego nikt jeszcze na to nie wpadł tam na górze? a może już wpadli, tylko łatają dziury budżetowe mandatami za palenie gdziem nie wolno.
b.b.
USA
Do USA nic nie mam, naprawdę. Ale to, że nie przeszkadza mi, że taki kraj istnieje nie powinien chyba oznaczać, że o tak barbarzyńskiej godzinie jak 8:30 muszę siedzieć na wybitnie niewygodnym krzesełku ze zdecydowanie zbyt małym blatem i słuchać o jego historii? Frekwencja na wykładzie (5 z 65 osób na kierunku) chyba oznacza, że mam rację, ale P. z jej pękającymi plecami kłującymi mnie po oczach zdaje się twierdzić inaczej. Profesor S. i wkurw na jego twarzy (pewnie wynikający z tejże frekwencji) podobnie.
I jedyne co mnie ratuje to również wkurwiona A. rzucająca (przekomiczne chwilami!) wkurwione komentarze i butelka Burna.
ps. no i te żarty profesora S....
I jedyne co mnie ratuje to również wkurwiona A. rzucająca (przekomiczne chwilami!) wkurwione komentarze i butelka Burna.
ps. no i te żarty profesora S....
czwartek, 24 maja 2012
Jezusie Ch., co za tragedia!
Wkurwia mnie P. (znana również pod wieloma niecenzuralnymi pseudonimami). Bo jeśli ma się 8 lat więcej ode mnie, to wypadałoby się chociaż trochę niż ja dojrzalej zachowywać- nie żeby znowu było to jakoś bardzo trudne, tym bardziej więc.
Wkurwia mnie doktor E., która nie nadaje się do obcowaniu z ludźmi, nie mówiąc o uczeniu ich czegokolwiek.
Wkurwia mnie, że nawet jak mam strasznie, strasznie zły humor to muszę się śmiać z cudzych słabych żartów, żeby nie myśleli, że jestem obrażona.
Wkurwia mnie, że mam paranoje i przejmuję się takimi sprawami jak poniżej "bo inaczej wszyscy mnie znienawidzą".
Wkurwiają mnie ludzie, którzy objeżdżają dupy innym
i wkurwia mnie, że robię dokładnie to samo.
A dzisiaj najbardziej ze wszystkiego wkurwia mnie PMS.
PS. Mam za to nowe, świeżutkie, zajebiste profilowe. Zatytuowałam je "ja na księżycu", gdyż wykorzystałam efekt "ja na księżycu". Sprytnie, co?
Wkurwia mnie doktor E., która nie nadaje się do obcowaniu z ludźmi, nie mówiąc o uczeniu ich czegokolwiek.
Wkurwia mnie, że nawet jak mam strasznie, strasznie zły humor to muszę się śmiać z cudzych słabych żartów, żeby nie myśleli, że jestem obrażona.
Wkurwia mnie, że mam paranoje i przejmuję się takimi sprawami jak poniżej "bo inaczej wszyscy mnie znienawidzą".
Wkurwiają mnie ludzie, którzy objeżdżają dupy innym
i wkurwia mnie, że robię dokładnie to samo.
A dzisiaj najbardziej ze wszystkiego wkurwia mnie PMS.
PS. Mam za to nowe, świeżutkie, zajebiste profilowe. Zatytuowałam je "ja na księżycu", gdyż wykorzystałam efekt "ja na księżycu". Sprytnie, co?
niedziela, 20 maja 2012
Ad: post poniżej
Zdecydowanie popieram! (chcociaz osobiście jestem wielką fanką reklamy "Otopaulamegagwiazdabudyńwłatyalejazda." <3) Uważam, że ogromne bilbordy w centrum Warszawy są absolutnie nie do przyjęcia. Czekam tylko aż PKiN obleką w bawełnę z napisem OB, a Rotunda stanie się ogromną, gumową reklamą Michellin- różnica nie będzie wyraźna, jako że w zasadzie i jednego i drugiego zza plakatów już nie widać. Nie wiem jak urząd miasta- który według mnie radzi sobie zazwyczaj całkiem nieźle (chcociaż B. się chyba pod tą opinią nie podpisze)- może dopuścić do sytuacji w której zamiast Warszawy, która jest prawdopodobnie jedną z najbardziej różnorodnych stolic europejskich, turyści przyjeżdżający na Euro dowiedzą się, że Toyotę rocznik 2012 można kupić już od --- tysięcy złotych polskich. Rozkosznie, serio.
Jedno z czym się z poniższego posta (postu?) nie zgadzam to to:
ściskam z czułością,
J.
Jedno z czym się z poniższego posta (postu?) nie zgadzam to to:
"I tak juz nie jest za pięknie, (...)"Bo przecież każdy wie, że Warszawa najwspanialszym na świacie miastem jest. Tyle.
ściskam z czułością,
J.
A nas obie wkurwia WIELKA reklama orange na Nowotelu! I ogólnie rzecz biorąc reklamy na reprezentacyjnych, tudzież zabytkowych budynkach w Warszawie. I tak juz nie jest za pięknie, po co dodatkowo psuć widoki kiepskimi reklamami.
A jeśli już jesteśmy przy reklamie na moje oko poziom pomysłowości i humoru na plakatach i telewizji z roku na rok drastycznie spada, a piosenki w spotach reklamowych obrażają odbiorców swoim poziomem. Moją faworytką jest reklama podpasek Always, na drugim miejscu chyba uklasuję deser Otopaulamegagwiazdabudyńwłatyalejazda.
b.b
myślę, że J. też się pod tym podpisze
A jeśli już jesteśmy przy reklamie na moje oko poziom pomysłowości i humoru na plakatach i telewizji z roku na rok drastycznie spada, a piosenki w spotach reklamowych obrażają odbiorców swoim poziomem. Moją faworytką jest reklama podpasek Always, na drugim miejscu chyba uklasuję deser Otopaulamegagwiazdabudyńwłatyalejazda.
b.b
myślę, że J. też się pod tym podpisze
piątek, 18 maja 2012
łamiąc konwencję
a mnie dzisiaj nic nie wkurwia bo- geniusz!- już za 2 RAZEM zdalam teorie na prawo jazdy <3 (chociaz trochę wkurwił mnie zapach pani, która w WORDzie siedziała koło mnie. czy ludzie naprawdę nie wpadli na to, że prysznice są strasznie fajne?)
buzi,
J.
buzi,
J.
czwartek, 17 maja 2012
środa, 16 maja 2012
a propos prawa jazdy
wkurwia mnie, że aby w ogóle przystapić do egzaminu muszę przewieść papiery z jednego końca miasta na drugi. motywacja jest tylko fakt, że niedługo minie pół roku od ostatniej jazdy próbnej, a to już trochę obciach.
b.b.
b.b.
rozbiegówka.
wkurwia mnie, że nie mogę zacząć pisać tego bloga jak człowiek, bo studia mnie gonią, prawo jazdy mnie goni, wyjazd do Anglii mnie goni. jedyne co mnie nie goni to motywacja. god damn it.
całuski,
J.
ps. czas na rozbiegówkę B.!
całuski,
J.
ps. czas na rozbiegówkę B.!
Subskrybuj:
Posty (Atom)