środa, 30 maja 2012

papieros

dawno mnie nie bylo - to punkt pierwszy.
A co mnie dziś wkurwia? otóż głupota ludzka. Od małego tata powtarza mi, ze ludzie są głupi, ale jakoś nie moge przywyknąć. stoję sobie jak zawsze rano na przystanku tramwajowym na wysepce i palę parierosa. papireos się kończy i muszę wyrzucic kiepa. Gdzie stoi jedyny na wysepce kosz? Przy samej budce przystanku! I oto mój dylemat: Jako pożądny obywatel i młośniczka swojej dzielnicy nie wywalę na ziemię, bo bym naśmiecila. jednocześnie, idąc do kosza z papierosem złamię prawo, bo nasmrodzę biernym palaczom. Dlaczego koszy nikt nie przestawił poza granice przystanku po zmanie przepisów? Nie jest to chyba specjalnie duże obciążenie dla budżetu miasta. A jak już jesteśmy przy przepisach, to stojąc na wysepce, skąd mam niby wiedzieć gdzie przystanek się kończy a gdzie zaczyna? Żółta linia wzdłuż krawędzi jest namalowana na calej dlugości, a przecież tuz obok jest przejście dla pieszych i to wcale nie ustawowe 10 metrów od przystanku. to co, idąc przejściem dla pieszych z papierosem łamię prawo? A w ogóle to skąd mam wiedzieć od jakiego punktu liczyć te chlerne 10 metrów? Kiedyś rozmawiałam z J, że fajnie by było, gdyby ktoś na chodnikach namalowal linie wyznaczające gdzie już można palić. Dlaczego nikt jeszcze na to nie wpadł tam na górze? a może już wpadli, tylko łatają dziury budżetowe mandatami za palenie gdziem nie wolno.

b.b.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz