środa, 29 sierpnia 2012

och!

Trochę głupio tak porzucać bloga na tak długi czas... Hańba. Ale prowadzenie każdego kolejnego pamiętnika wychodziło mi tak samo, a jak wiadomo nie nauczysz starego psa nowych sztuczek. A czy coś mnie wkurwia? Oj wkurwia.

Na ten przykład: wróciłam dziś do domu o 6.30 rano i nie byłam ani wyspana ani świeżutka i tryskająca energią, ale musiałam czekać przez półtorej godziny na spóźniających się ogrodników. Kiedy jesteś na nogach przez 25 godzin [na jakieś 15 minut zawiesiłam się licząc, to już chyba świadczy samo za się?] to nie jest nic fajnego. Mam wrażenie, że ta grupa zawodowa ma opory przed przyjmowaniem osobników choćby znikomo punktualnych [szczególnie kiedy ja chcę spać].

Po drugie: odważyłam się wreszcie nowym samochodem jeździć po mieście. Przejechałam łącznie jakieś 1,5 kilometra i naprawdę potrzebuję jeszcze nabrać wprawy, ale niech ktoś mi powie jak mam to do nędzy zrobić kiedy jadąc nie słyszę własnych myśli bo trąbi się na mnie ze wszystkich stron? Ja rozumiem, że komuś może się spieszyć, ale po to jestem od góry do dołu poobklejana jebanymi zielonymi listkami, żeby dać wszystkim do zrozumienia, że JAK NIE UMIEM TO NIE RUSZĘ [caps lock rage!]. Hop do przodu jebani.

hej hej!

J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz